Tyś jest mój syn umiłowany.

Krótko tu napiszę, bo znowu na tydzień przed kolejną Mszą z modlitwami o uzdrowienie i uwolnienie padła mi sieć w komputerze. Tak swoją drogą, to ciekawe. Ale może to forma mojego przygotowania do tych modlitw, w których będzie m.in. o internecie. Ale nie o tym chcę teraz napisać
To, co napiszę, to zdanie z dzisiejszej Ewangelii z krótkim komentarzem.
Jeśli Bóg mówi do Jezusa, „tyś jest mój syn umiłowany”, a Jego miłość jest doskonała, więc nikogo nie kocha ani mniej ani więcej. Zatem Bóg także DO CIEBIE mówi: „Ty jesteś moim umiłowanym synem / umiłowaną córką”.

Uwierz w to, uraduj się tym. I pozwól się Bogu pokochać.

Cuda we Włoszech

Ten wpis jest kontynuacją poprzedniego (Pół roku temu…). I zachęcam do przeczytania wpierw tamtej treści. Ale można także i przeczytać te teksty niezależnie.

Przez minione pół roku kilkakrotnie kontaktowałem się oraz spotykałem z Polką, która nas przyjęła we Włoszech i zorganizowała nabożeństwo z modlitwami o uzdrowienie i uwolnienie. Od niej dowiedziałem się o co najmniej dwóch uzdrowieniach, które miały miejsce po naszych modlitwach. Czytaj dalej

Pół roku temu…

Zastanawiając się nad tytułem tego wpisu, uświadomiłem sobie, że właśnie mija pół roku od pewnych – myślę, że insteresujących – wydarzeń. Jak sprawdziłem, to dokładnie wczoraj minęło pół roku od tego.

Kiedy opisywałem po krótce swoje wakacje (wpis „Przerwa w urlopie”), to wspomniałem, że modliłem się nad ponad setką Włochłów i że być może jeszcze coś o tym napiszę. Teraz mam chwilę, więc spróbuję coś „naskrobać”.

W wakacje z kilkorgiem moich młodych przyjaciół podróżowaliśmy samochodem po części Europy. Czytaj dalej

Szaleństwo dla szaleństwa

Taka krótka myśl…

Chcesz doświadczyć szalonej miłości Boga? Bądź szaleńcem w otwartości na Jego działanie.

Boga miłość jest szalona – bo jak inaczej określić poświęcenie życia swojego Jednorodzonego Syna z powodu miłości? Ale Bóg się z tą miłością nie narzuca. On mówi: „Oto stoję u drzwi i kołaczę, jeśli kto usłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną” (Ap 3,2). Czyli chce wejść do naszego życia z tą swoją szaloną miłością, ale to my musimy otworzyć. Czym więcej otworzymy, tym więcej On wejdzie. Jeśli chcemy, by On przyszedł do nas z pełnią tej szalonej Miłości, musimy otworzyć się wręcz do szaleństwa: być tak radykalnym, gotowym na poświęcenie i głoszenie Dobrej Nowiny na Chwałę Boga, jak tylko możliwe – do takiego stopnia, by inni mogli określić, że chyba oszaleliśmy.

Bądźmy Bożymi szaleńcami, a doświadczymy szalonej Bożej miłości, która jeszcze w tym szaleństwie nas umocni.

Nareszcie

Uff… Można stwierdzić „nareszcie”. Słowo to oznacza radość z zakończenia czegoś. Co się skończyło? Święta – to na pewno. Także ogromna ilość spowiedzi przedświątecznych. To niewątpliwie ulga. Za chwilę zaczniemy wizytę duszpasterską – i to nie jest powód do ulgi. Ale na razie o tym nie myślę. Inna rzecz, że chyba od dziesięciu lat nie miałem takiej sytuacji, by 28 grudnia nie być po chociażby jednym dniu chodzenia po kolędzie w sezonie. Więc poniekąd też ulga.

Moje „Nareszcie” jednak dotyczy czego innego. Wreszcie udało mi się wyprowadzić na prostą sprawę mojego komputera. Coś tam jeszcze jest do poprawki. Ale już prawie wszystko działa, co powinno.

Ktoś mógłby zapytać, dlaczego tutaj o tym piszę. Czytaj dalej