Moje problemy z wiarą, czyli o pewnej modlitwie

Jedna pani w trakcie kolędy pytała mnie, czy wierzę mocno, czy mam wątpliwości. Odpowiedziałem, że nie ma osób bez żadnych wątpliwości. Nie ma osoby dosknałej – także w sprawach wiary. Inna rzecz, że te wątpliwości mogą być na różnym poziomie.

Ja nie mam wątpliwości, że Bóg istnieje. Nie mam wątpliwości, że jest wszechmogący. Nie mam wątpliwości, że jest w stanie uzdrowić nawet z najcięższej choroby. Byłem świadkiem cudów, gdy w jednej chili, w trakcie modlitwy, dokonywały się niewytłumaczalne uzdrowienia. Ba… nie mam wątpliwości, że Bóg także i przeze mnie potrafi czynić te cuda. Bo już takie się działy.

Gdzie zatem moje wątpliwości? Czytaj dalej

A tymczasem na kolędzie…

Jest okres kolędy. Dziś idąc z wizytą duszpasterską obawiałem się, że będzie dużo wejść. Ostatecznie nie było dużo wizyt. Ale trochę czasu mi to zajęło. Kilka rozmów było bardzo pozytywnych. Chciałbym się podzielić refleksjami z dwóch rozmów.

Oto trafiłem do mieszkania, w którym kolędy nie było od przynajmniej 20 lat. Młodzi ludzie żyjący w związku niesakramentalnym wraz z dzieckiem. Zupełnie nieprzygotowani. W mieszkaniu bałagan. Ale przyjęli. Długo u nich byłem. Z każdą minutą coś chyba w nich pękało. Nie wiem, co dalej będzie. Nie wiem, czy niedługo wezmą ślub. Ale naprawdę inne były ich twarzy na pożeganie niż w momencie przywitania. A on poprosił o możliwość jeszcze porozmawiania. Dałem mu swój adres e-mail. I wygląda na to, że chyba coś będzie chciał z sobą zrobić. Oby…

Inna rodzina – to akurat wierzące małżeństwo z dziećmi. Ale gdy sobie uświadomili, że jestem tym księdzem, który prowadzi Msze św. z modlitwami o uzdrowienie i uwolnienie, wspólnie podzielili się pewną refleksją. W ostatnią sobotę nie mogli być na naszych modlitwach. Ale byli w którymś z poprzednich spotkań. I stwierdzili, że od momentu ślubu nie byli tak bardzo zjedenczeni duchowo jak na tamtej modlitwie. Piękne. A mnie to utwierdza, że warto to robić. Szkoda tylko, że ludzie nie bardzo chcą publicznie składać świadectwa. Ale wierzę, że przyjdzie jeszcze taki czas. Amen.

Owoce modlitwy

Bardzo się cieszę, że dociera do mnie wiele pozytywnych informacji i dobry odzew w kontekście ostatnich modlitw. Ale tak naprawdę, to najbardziej cieszą pewne owoce, które widać w osobach najbliższych. Także tych, którzy posługują w trakcie takiej modlitwy.

A tak właśnie było. Wczoraj dostałem smsa od jednej z osób posługujących na tym nabożeństwie. Podzieliła się ze mną informacjami, które do niej docierają od innych osób. Ale także powiedziała, że ją też dotknęły tak modlitwy, jak i homilia. Miała doświadczenie ogromnej mocy działania Boga tego wieczora. Po powrocie do domu pojawił się pierwszy widoczny owoc Czytaj dalej

Niech Pani da sobie spokój…

… Taka myśl, jak w tytule tego wpisu przeszła mi przez głowę w trakcie jednej z wizyt w trakcie kolędy. Pewna pani strasznie narzekała na swojego męża, na to, że jest niewierzący, że nie chce z nią chodzić do kościoła. Próbowałem ją jakoś podnosić na duchu, coś doradzać, coś proponować.

Ale jak doszło do rozmowy o chodzeniu do kościoła, to okazało się, że ta pani chodzi do kościoła, tyle tylko, że wyłącznie w najważniejsze święta (w domyśle około 2 razy w roku). I wtedy w myślach rozłożyłem z bezradności ręce i chciało mi się powiedzieć „Niech Pani da sobie spokój z taką wiarą”. Bo jeśli o taką tylko wiarę zabiega u męża, to może lepiej dać sobie z tym wszystkim spokój, by siebie i innych nie oszukiwać.

Nie powiedziałem jej jednak takich słów, ale próbowałem mówić o tym, by być zimnym lub gorącym. Nie wiem, co z tego dalej wyjdzie. Mi po takich rozmowach nie jest łatwo. Trudno pomóc komuś, kto jest przekonany, że jest mocno wierzący („pochodzę z bardzo wierzącej rodziny”), kiedy tak naprawdę z tą wiąrą jest bardzo kiepsko, a problemy z wiarą widzi się wyłącznie gdzie indziej.

20 sekund…

Tytułowe 20 sekund, to czas nagrania z wczorajszej Mszy św. z modlitwami. A, że wystartowanie nagrywania było jeszcze w trakcie rozśpiewki i rozmów osób prowadzących modlitwę, więc trzeba stwierdzić, że nic się nie nagrało.

Ciekawostką jest jednak to, że jakimś dziwnym sposobem po tych 20 sekundach włączyła się pauza w nagrywaniu. Jedyne sensowne wytłumaczenie tego faktu, to zapewne nieświadome naciśnięcie jakiegoś przycisku przy odkładaniu sprzętu na właściwe miejsce. Nie chcę tu się doszukiwać jakichś duchowych machlojek. Chociaż kto to wie…?

Powiem szczerze, że szkoda mi tego. W miarę byłem zadowolony z tego, co i jak głosiłem na homilii. A także z modlitwy bardzo opartej na uwielbieniu.

Ciekawostką jest to, że w temacie dnia było sporo o słuchaniu, o urządzeniach elektronicznych itp. Czytaj dalej