Jak to z tym zgnojeniem było?

Dopiero co (w sobotę) pisałem o tym, że przy dobrych rzeczach szatan działa z kontrakcją. W tamtym wpisie wręcz użyłem sformułowania o zgnojeniu. I mam wrażenie, że tak właśnie się ostatnio wydarzyło.

W sobotę mieliśmy kolejną Mszę św. z modlitwami o uzdrowienie i uwolnienie. Wierzę, że nie tylko dobre rzeczy się działy, ale wręcz bardzo dobre. Czytaj dalej

Doskonali jak Ojciec

Ten wpis za mną „chodzi” od 1,5 miesiąca. A dokładniej od 7. niedzieli zwykłej, która była 19 lutego. Wtedy to w Ewangelii słyszeliśmy m.in. słowa: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5,48). Ale w sumie nie do końca o te słowa mi chodzi. Bardziej o wcześniejsze: „Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie.”

Czytaj dalej

Presja opada

Chyba czas najwyższy wrócić do swojego bloga. Nie wiem, na jak długo. Ale może lada moment będzie prościej. Widać już światło w tunelu intensywnego czasu w tym roku. Już za 2 tygodnie powinienem mieć pierwszy w tym roku kalendarzowym dzień wolny. Tzn. taki dzień, gdy po porannej Mszy św. i godzinie spowiadania będę miał kilkanaście godzin wolnego, nie licząc nocy.

Odniosę się jednak do tytułu tego wpisu. W tym tygodniu poczułem sporą ulgę. Czytaj dalej

Coś nowego?

W sumie ten wpisł powinien był się pojawić wczoraj. Ale z jednej strony miałem sporo zajęć. A z drugiej nie chciałem pewnych rzeczy zdradzać, przed ogłoszeniem na spotkaniu Wspólnoty.

Od kilku tygodni w dni powszednie czytane są fragmenty Ewangelii wg św. Marka. Wczoraj natomiast doszliśmy do 8. rozdziału tejże Ewangelii. To sam środek całej Księgi Czytaj dalej

Ja – Jakub

W sumie, to miałem ten wpis napisać jakieś 1,5 tygodnia temu, gdy na jednej z lekcji przerabiałem pewien temat dotyczący Jakuba, znanego także jako Izrael. Dziś mam minimalnie więcej czasu, chociaż przede mną kurs Nowe Życie i kilka innych zajęć, nie licząc wizyt duszpasterskich.

O tym, że Jakub chyba jest moim wzorem biblijnym, uświadomiłem sobie (a dokładniej to mnie jakoś do tego próbowano przekonać) około 1,5 roku temu na jednym z kursów SNE. Czytaj dalej