Archiwum kategorii: Bez kategorii

Owoce modlitwy

Bardzo się cieszę, że dociera do mnie wiele pozytywnych informacji i dobry odzew w kontekście ostatnich modlitw. Ale tak naprawdę, to najbardziej cieszą pewne owoce, które widać w osobach najbliższych. Także tych, którzy posługują w trakcie takiej modlitwy.

A tak właśnie było. Wczoraj dostałem smsa od jednej z osób posługujących na tym nabożeństwie. Podzieliła się ze mną informacjami, które do niej docierają od innych osób. Ale także powiedziała, że ją też dotknęły tak modlitwy, jak i homilia. Miała doświadczenie ogromnej mocy działania Boga tego wieczora. Po powrocie do domu pojawił się pierwszy widoczny owoc Czytaj dalej

Niech Pani da sobie spokój…

… Taka myśl, jak w tytule tego wpisu przeszła mi przez głowę w trakcie jednej z wizyt w trakcie kolędy. Pewna pani strasznie narzekała na swojego męża, na to, że jest niewierzący, że nie chce z nią chodzić do kościoła. Próbowałem ją jakoś podnosić na duchu, coś doradzać, coś proponować.

Ale jak doszło do rozmowy o chodzeniu do kościoła, to okazało się, że ta pani chodzi do kościoła, tyle tylko, że wyłącznie w najważniejsze święta (w domyśle około 2 razy w roku). I wtedy w myślach rozłożyłem z bezradności ręce i chciało mi się powiedzieć „Niech Pani da sobie spokój z taką wiarą”. Bo jeśli o taką tylko wiarę zabiega u męża, to może lepiej dać sobie z tym wszystkim spokój, by siebie i innych nie oszukiwać.

Nie powiedziałem jej jednak takich słów, ale próbowałem mówić o tym, by być zimnym lub gorącym. Nie wiem, co z tego dalej wyjdzie. Mi po takich rozmowach nie jest łatwo. Trudno pomóc komuś, kto jest przekonany, że jest mocno wierzący („pochodzę z bardzo wierzącej rodziny”), kiedy tak naprawdę z tą wiąrą jest bardzo kiepsko, a problemy z wiarą widzi się wyłącznie gdzie indziej.

20 sekund…

Tytułowe 20 sekund, to czas nagrania z wczorajszej Mszy św. z modlitwami. A, że wystartowanie nagrywania było jeszcze w trakcie rozśpiewki i rozmów osób prowadzących modlitwę, więc trzeba stwierdzić, że nic się nie nagrało.

Ciekawostką jest jednak to, że jakimś dziwnym sposobem po tych 20 sekundach włączyła się pauza w nagrywaniu. Jedyne sensowne wytłumaczenie tego faktu, to zapewne nieświadome naciśnięcie jakiegoś przycisku przy odkładaniu sprzętu na właściwe miejsce. Nie chcę tu się doszukiwać jakichś duchowych machlojek. Chociaż kto to wie…?

Powiem szczerze, że szkoda mi tego. W miarę byłem zadowolony z tego, co i jak głosiłem na homilii. A także z modlitwy bardzo opartej na uwielbieniu.

Ciekawostką jest to, że w temacie dnia było sporo o słuchaniu, o urządzeniach elektronicznych itp. Czytaj dalej

Cuda we Włoszech

Ten wpis jest kontynuacją poprzedniego (Pół roku temu…). I zachęcam do przeczytania wpierw tamtej treści. Ale można także i przeczytać te teksty niezależnie.

Przez minione pół roku kilkakrotnie kontaktowałem się oraz spotykałem z Polką, która nas przyjęła we Włoszech i zorganizowała nabożeństwo z modlitwami o uzdrowienie i uwolnienie. Od niej dowiedziałem się o co najmniej dwóch uzdrowieniach, które miały miejsce po naszych modlitwach. Czytaj dalej

Pół roku temu…

Zastanawiając się nad tytułem tego wpisu, uświadomiłem sobie, że właśnie mija pół roku od pewnych – myślę, że insteresujących – wydarzeń. Jak sprawdziłem, to dokładnie wczoraj minęło pół roku od tego.

Kiedy opisywałem po krótce swoje wakacje (wpis „Przerwa w urlopie”), to wspomniałem, że modliłem się nad ponad setką Włochłów i że być może jeszcze coś o tym napiszę. Teraz mam chwilę, więc spróbuję coś „naskrobać”.

W wakacje z kilkorgiem moich młodych przyjaciół podróżowaliśmy samochodem po części Europy. Czytaj dalej