Pomiędzy Kursami

Półtora tygodnia temu prowadziliśmy (wraz z moimi młodymi przyjaciółmi) kolejny kurs „Filip”. Tym razem odbiorcami byli kandydaci do bierzmowania z mojej parafii. Były to osoby, które mają po 16-17 lat. Do tego wielu z nich pojechało przymuszonych. Przyznam szczerze, że część z nich nie weszła w to wszystko. Na jednej z Mszy św., poza prowadzącymi i animatorami do Komunii św. podeszło tylko około 30 procent uczestników. Na koniec kursu ta liczba zwiększyła się do prawie połowy. Ale także mało. Wygląda na to, że część przyjechała to tylko zaliczyć, by mieć tzw. święty spokój. Bardziej zajmowali się komórkami i sobą samym, niż tym, by chcieć coś z tego wyciągnąć.

To niestety powoduje, że jest mi z tym trochę przykro. Chciałbym, by wszyscy weszli w ten kurs, spotkali kochającego Boga i dokonała się przemiana ich serc. Oczywiście, jakie będą tego owoce, tego nie wiem. Ale część osób po prostu nie zrobiła iluś kroków, do których zapraszaliśmy.

Jednakże nie chcę zatrzymywać Cię, czytelniku, na poziomie przykrego doświadczenia. Czytaj dalej

Wspomnienia po Nawiedzeniu

W ostatnim czasie sporo się działo w parafii i w ogóle wokół mnie. Wraz z moją ekipą prowadziłem kurs Filip dla kandydatów do bierzmowania (o tym może króciutko w następnym wpisie), a także były Misje św. poprzedzające Nawiedzenie Maryi w Ikonie Jasnogórskiej.

Co mi zostanie w głowie po tych misjach i nawiedzeniu? Czytaj dalej

Znak Jonasza

Jezus w dzisiejszej Ewangelii mówi, że nie będzie dany żaden znak, poza znakiem Jonasza. Co to ten znak Jonasza? Oczywiście pierwsze skojarzenie, to znak zmartwychwstania Jezusa. Podobnie jak Jonasz był 3 dni we wnętrznościach ryby, a potem wyrzucony na brzeg – przywrócony do życia, tak Jezus był 3 dni w grobie, a potem zmartwychwstał.

Ale można by spojrzeć szerzej (albo inaczej) na kwestię znaku Jonasza. Czytaj dalej

Jakie to ma znaczenie?

Często, czy to w szkole, czy chodząc po kolędzie, pojawia się pewna kwestia. Mianowicie obecność na niedzielnej Mszy św. Ludzie mówią, że przecież są dobrzy i Pan Bóg nie będzie ich karał piekłem, że nie chodzą do kościoła.

Różne padają argumenty z obydwu stron. Aczkolwiek nie da się ukryć, że nie chodzi tu przede wszystkim o bycie na Mszy św. Bo można być codziennie na Mszy św. a do nieba nie trafić. Pytanie zawsze dotyczy Czytaj dalej

Wczorajsza Msza św.

Wczorajsza modlitwa i rozważania dotyczyły w dużej mierze uzależnienia od alkoholu oraz konsekwencji tego nałogu. Wczoraj też zakończył się Tydzień Modlitw o Trzeźwość Narodu. Nie było by nic w tym dziwnego, gdyby nie to, że myśl o tym, czego ma dotyczyć modlitwa przyszła mi do głowy jakieś dwa miesiące temu. Zazwyczaj temat modlitw pojawia mi się w głowie na miesiąc, dwa wcześniej. O tym, co będzie w Kościele w tym dniu, to wiedziałem tylko to, że Ewangelia będzie dotyczyła kuszenia Jezusa na pustyni. A mnie jednak naszło, by zrobić modlitwy o jedzeniu i alkoholu. Zupełnie nie wiedziałem, że to będzie ten tydzień modlitw o trzeźwość. Przypadek? Nie sądzę… Myślę, że po prostu Bóg jednak prowadzi te modlitwy i to On podpowiada, co ma być…

Chwała Panu!