Archiwum kategorii: Bez kategorii

A co mi tam…?

Zastanawiałem się, czy umieścić link do nagrania z radia, w którym byłem. Ale, jak w tytule tego posta mogę zapytać, a co mi tam zależy…? Może to komuś to pomoże. A najwyżej za jakiś czas ten link skasuję :).

Dziś posłuchałem sobie tych nagrań. I słychać moje zestresowanie. Jak to mówią… Pierwsze koty za płoty. Albo pierwsze śliwki robaczywki. Chociaż to nie pierwszy raz, gdy byłem w radiu. Ale pierwszy raz jako egzorcysta. Pierwszy raz sam. I pierwszy raz o takiej później porze i tak długo.

Oto link:
http://www.radioplus.pl/program-czytaj/1036/88418/nocne_swiatla_17_ii_2015.

Miłego słuchania 🙂

Znaki – cz. I

Dziś w Ewangelii Jezus mówi, że „żaden znak nie będzie dany temu plemieniu”. Mówi to w odpowiedzi na sytuację, gdy faryzeusze „domagali się od Niego znaku”.

Przed chwilą sobie uświadomiłem, jak bardzo jest to związane ze mną z ostatnich dni aż po dzień dzisiejszy. To uświadomienie zmobilizowało mnie, by jeszcze nie iść spać, ale napisać. Bo to w sumie dzisiejsza liturgia słowa i dzisiejsza kwestia znaku w moim życiu.

Czytaj dalej

Pewna historyjka

Ten wpis jest pewnego rodzaju kontynuacją poprzedniego. Słyszałem kiedyś pewną hitoryjkę (mam nadzieję, że już jej na tym blogu nie napisałem). Dotyczy ona pewnego cudu, o który się ludzie modlili. Możliwe, że trochę poprzekręcam w tym opowiadaniu, bo ogólnie pamiętam tylko morał.

W jednym z krajów była ogromna susza. Ludzie bardzo tęsknili za deszczem. Modlili się o deszcz. I było takie „odgórne” potwierdzenie, że ten deszcz ma nadejść. Tylko muszą się udać na pole, gdzie najbardziej tej wody potrzeba. Mają wziąć ze sobą różne potrzebne na ten czas rzeczy. Wśród tych osób byli różni specjaliści, m.in. geolodzy i meterolodzy, ale także ileś innych osób. Geolodzy wzięli ze sobą aparaturę, która ma zbadać, gdzie jest woda. Metorolodzy też wzięli różne urządzenia badające klimat, przyrodę itp. Ale ich wysiłki nie przyczyniły się do nadejścia deszczu. Jednakże Bóg ulitował się nad tym krajem i zesłał deszcz.  Dlaczego?

Czytaj dalej

Pierwsza lekcja

Właśnie skończyłem pierwszą lekcję religii po feriach. Nasuwa mi się słowo tragedia. Ciężko, kiedy nic się nie da zrobić. Po wielu pytaniach na poziomie trzeciej klasy podstawowej, zadane w trzeciej klasie technikum padły w sumie ze trzy odpowiedzi i to niepełne. Po sprawdzeniu w internecie przez komórkę. W ogóle większość sobie oglądała filmy przez telefon. Odechciewa się wielu rzeczy. A chciałem porozmawiać o ofierze (także z życia), w kontekście dzisiejszego święta. No cóż. Chyba mając skończone 18 lat są zbyt mało dojrzali, do ofiarnego uczestniczenia w lekcji.
A mi chyba pozostaje tylko ofiarować to Bogu, wierząc, że w ten sposób Bóg bardziej do nich trafi, a mi pomoże dać więcej pokory i świętości.

Tęsknię już za wakacjami. Do następnej przerwy w szkole niestety całe 2 miesiące. Może jakoś, z Bożą pomocą, przetrwam.