Za chwilę krótka refleksja na temat komentarzy do moich ostatnich wpisów. Ale najpierw o pewnym dzisiejszym wydarzeniu. Przechodzę w sutannie przez ulicę na pasach. Przed pasami zatrzymują się samochody, w tym na środku jeden samochód, w którym za kierownicą kobieta w podeszłym wieku. Głowę jednak ma odwróconą w bok. Najwyraźniej patrzy na samochody, które z boku mogłyby dojeżdżać. Gdy jednak przechodzę około metra przed jej zderzakiem, ona rusza, cały czas mając głowę skierowaną w bok i patrzącą, czy nikt tam inny nie jedzie. Musiałem zacząć biec, by mnie nie stuknęła. Chyba momentalnie zrobił się harmider, bo iluś ludzi to widziało i chyba w ostatniej chwili skierowała wzrok w moją stronę i zahamowała. Ja chyba biegiem bym zdążył uciec. Dodatkowo to było dopiero ruszanie z miejsca, więc zapewne nic by mi się nie stało. Ale przez chwilę stres się pojawił.
W sumie mało istotna ta historia. Ale pewne wnioski można wyciągnąć – chociaż niech każdy sam to zrobi. Jednakże ileś wniosków można wyciągnąć także czytając pewnego rodzaju korespondencyjny pojedynek na komentarze kilku kobiet. Myślę, że warto zapamiętać taką rzecz, że w życiu, często podobnie jak za kierownicą samochodu. Trzeba uważać. Wiedzieć, w którą stronę patrzeć. A jednocześnie mieć świadomość, że ktoś inny może ma inne spojrzenie.
Pokora uczy tego, że moje myślenie, nie musi być najlepsze. Każdy ma swoje patrzenie, ale jeśli człowiek się zafiksuje na swoim spojrzeniu, może komuś innemu zrobić krzywdę. W każdym komentarzu jest niewątpliwie ileś prawdy. Ale nie wiem, czy o każdej wypowiedzi można powiedzieć, że jest przepełniona pokorą. Ludzie mają lepsze i gorsze momenty. Każdy z nas jest przynajmniej na trochę innym poziomie duchowym, poziomie wzrostu, poziomie patrzenia na świat oczami Boga. Warto to uwzględniać. Wprawdzie decyzja wiary – uznania Jezusa jako Pana – jest decyzją zero-jedynkową (tak, lub nie), to jednak realizacja wiary nie jest czarno-biała. Wypominanie grzechów nie jest Bożym działaniem, a jednocześnie pokazywanie świata wiary, jako takiego, w którym wszystko jest idealne – jest najczęściej niedostatecznym zbliżeniem się do Boga. Ktoś kiedyś powiedział, że ponieważ Bóg w Trójcy Świętej jest tajemnicą, więc czym bliżej jesteśmy Jego, tym mniej Go rozumiemy. Ktoś, kto stwierdził, że wszystko wie i wie, jak być powinno, tak naprawdę nic nie wie. A przynajmniej jeszcze musi się dużo dowiedzieć i poznać.
Dlatego, moje drogie Panie, więcej pokory i miłości.
