Archiwum kategorii: Bez kategorii

Pustynia – z każdym dniem bliżej końca

Zaczynam się zastanawiać, na ile czas mojej pustyni zbliża się do końca. I to może nawet nie chodzi o koniec pustyni, o ile o jakiś przełom. Jaki? To się jeszcze okaże. Na to wszystko zbiera się ileś czynników. Spróbuję je zebrać. Zobaczymy, spróbuję pisać co i jak. Czytaj dalej

„Na pewno pójdziesz do nieba”?

Jestem na urlopie. Wprawdzie wpadłem na chwilę na parafię – gdzieś trzeba się przepakować i w międzyczasie przespać, ale ogólnie jestem w biegu pomiędzy jednym wyjazdem a drugim. Dużo tu spontaniczności. Wczoraj rano jeszcze odprawiałem Mszę św. parafii i zastanawiałem się, gdzie czy i gdzie wyjechać, Czytaj dalej

Końcówka sezonu

Kończy się dla mnie „sezon” – rok pracy 2016/17. Za kilka dni, jak Bóg da, będę na urlopie. Oj, potrzebny on jest. Wprawdzie ostatnie dwa tygodnie już były luźniejsze, to jednak i tak było sporo pracy, także sporo nerwów, różnych stresowych sytuacji. Takie już życie księdza, szczególnie egzorcysty. Nieraz mam wrażenie, że ludzie egzorcystę uważają za lek na wszelkie zło świata. Czytaj dalej

Więcej luzu

Czasami się zastanawiam, który etap mojego kapłaństwa był (jest) lepszy? Pierwsze lata kapłaństwa, czy obecnie? I tak naprawdę nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Myślę, że wiele osób, które mnie znają od iluś lat, powie, że te początki były lepsze. Inni stwierdzą, że może jednak teraz, patrząc chociażby przez pryzmat mojej posługi. Ja chyba najlepiej wspominam czas z okresu przejściowego pomiędzy początkiem kapłaństwa, a obecną sytuacją. Uświadamiam sobie, że chyba kluczową kwestią w przeżywaniu tego wszystkiego jest tytułowy luz oraz ewentualne mocne napinanie się.

Czytaj dalej

Po Jezusie na Stadionie

Wczoraj byłem na PGE Narodowym, by wraz z dziesiątkami tysięcy uczestników spotkać Jezusa. Jednakże moja obecność na trybunach stadionu, czy płycie głównej, ograniczyła się do kilkunastu minut na początku i kilkunastu minut w okolicach pierwszej przerwy, gdy poszedłem kupić i wypić kawę. Ja, wraz z kilkoma bliskimi osobami, byłem na tym samym stadionie, ale zupełnie gdzie indziej. Chciałbym jednak podzielić się refleksjami z tego czasu.

Czytaj dalej