Chyba czas najwyższy wrócić do swojego bloga. Nie wiem, na jak długo. Ale może lada moment będzie prościej. Widać już światło w tunelu intensywnego czasu w tym roku. Już za 2 tygodnie powinienem mieć pierwszy w tym roku kalendarzowym dzień wolny. Tzn. taki dzień, gdy po porannej Mszy św. i godzinie spowiadania będę miał kilkanaście godzin wolnego, nie licząc nocy.
Odniosę się jednak do tytułu tego wpisu. W tym tygodniu poczułem sporą ulgę. Czytaj dalej
