Archiwum autora: ks. Jacek Fijałkowski

Robotnicy na żniwie Pańskim

Myślę, że każdy mający jakikolwiek kontakt ze Słowem Bożym, bądź liturgią w Kościele, zna słowa z dzisiejszej Ewangelii: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo”. I prawie każdy słuchający kojarzy te słowa z modlitwą o powołania kapłańskie. Oczywiście łącząc to zdanie z następującym po nim o wysłaniu apostołów, można stwierdzić, że temat powołania do posługi, którą sprawowali apostołowie, jest jak najbardziej trafny.

Jednakże Jezus nie mówi o kapłanach, lecz ogólnie o robotnikach i o wielkim żniwie. Czytaj dalej

Antykoncepcja a małżeństwo

Ten post miał się pojawić na moim blogu już dawno. Nie pamiętam dokładnie, czy to miało być rok temu, czy dwa. Na pewno był związany z przerabianiem tematu małżeństwa w klasie maturalnej na religii. Teraz znowu do tego tematu się zbliżam. A jednocześnie nieraz podobne sprawy wychodzą w konfesjonale.

Ileś ludzi nie widzi problemu w stosowaniu antykoncepcji. Wydawać by się mogło, że przecież człowiek, gdy jest wierny swojej żonie/mężowi, to nie powinien mieć problemu z tym, czy korzysta z antykoncepcji. Jakże często argumentem padającym w rozmowie o antykoncepcji jest stwierdzenie, że lepiej mieć mniej dzieci (więc używać antykoncepcji), niż wychowywać je w biedzie, czy w ogóle porzucić.

Gdyby tego nawiasu nie było, to może ileś racji by w tym było. Ale nawet gdyby, to w kościele nie obowiązuje zasada, że cel uświęca środki. Jeśli coś ma być dobre, to musi być dobre nie tylko w celu, ale także w sposobie jego osiągnięcia. Innymi słowy – musi być dobre w każdym szczególe.

Jakie zatem można znaleźć argumenty przeciwko antykoncepcji?

Czytaj dalej

But Kopciuszka a życiowe powołanie

Gdy rozmawiam z różnymi, szczególnie młodymi, osobami o życiu i o przyszłości, nieraz pojawia się wątek powołania. Oczywiście częściej dotyczy to osób, które nie są w żadnym związku. Niewątpliwie jeśli osoba ma przy boku drugą osobę i czuje się w tym szczęśliwa i spełniona, to nie ma co się dziwić, że w tym momencie nie szuka odpowiedzi, czy może Bogu o co innego chodzi.

Wśród pozostałych osób pojawia się różne podejście. Są tacy, którzy są mocno przekonani, że mają być księżmi, czy siostrami zakonnymi. Powiem szczerze, że jak ktoś jest zbyt pewny siebie, że ma taką drogą iść, to zapala mi się ostrzegawcza lampka. Ale są także i takie osoby, które z jednej strony szukają odpowiedzi o przyszłość, ale stwierdzają kategorycznie, że to nie ich droga. I też nieraz zapala mi się ta przysłowiowa lampka. Myślę, że nie ma osoby, która w takiej materii może być 100% pewna. Pamiętajmy, że jest ktoś taki, jak szatan, który będzie człowiekowi różne rzeczy wmawiał, kłamał, manipulował itp., by człowiek pomylił drogę, a przez to odszedł od Stworzyciela, albo narobił wiele zła w obranej drodze.

W rozważaniu kwestii powołania są też różne podejścia. Czytaj dalej

Grzechy „na jeden rachunek”, a wolna wola

Nieraz zdarza się, że ludzie po popełnieniu grzechu nie od razu wracają do spowiedzi. Może być ku temu przynajmniej kilka powodów. Nieraz tym powodem może być wstyd przed przyznaniem się księdzu do grzechu. Nieraz też pewne rozczarowanie sobą, spowodowane brutalną konfrontacją obietnic składanych Bogu i ich realizacji. Obydwa te powody są bardzo ludzkie i niestety, chociaż może to kogoś zaskoczyć, utwierdzają człowieka w pysze. Skupiają się bowiem na naszych ludzkich ograniczeniach, a nie na miłosiernym Bogu. Potrzebna jest tu pokora, by móc pokonać wstyd i po raz kolejny przyjść z żalem za grzechy do spowiedzi, by na nowo podjąć wysiłek walki o świętość.

Ileś innych osób jednak trochę inaczej podchodzi do sprawy. Odłożenie w czasie spowiedzi jest dla nich „okazją”, by jeszcze pożyć w grzechu. Niestety słowo „okazja” jest tu dramatyczną pułapką szatańską. Bo jak za chwilę napiszę, powoduje to ogromne trudności w drodze do świętości.

Część tych ludzi podchodzi do sprawy w ten sposób, że jeśli i tak muszą iść do spowiedzi, to nie będzie problemu jeszcze trochę pogrzeszyć, jeśli i tak już nie są w stanie łaski uświęcającej. Jednakże takie podejście do sprawy stanowi duży problem, bo takie myślenie jest grzechem przeciwko Duchowi Świętemu. A pamiętajmy, że Jezus mówił, iż takie grzechy nie będą nigdy odpuszczone. Oczywiście problem jest w mentalności człowieka. I jeśli człowiek uzna tę grzeszną mentalność i się nawróci, Bóg może jednak te grzechy wybaczyć. Tyle tylko, że często człowiek nie widzi, że tak podchodzi do sprawy.

Grzeszenie „na jeden rachunek” pokazuje jednak pewną bardzo ważną, choć często trudną, prawdę o nas. Czytaj dalej

Coming out

Trochę prowokacyjny ten tytuł. Niektórzy tego sformułowania używają jako nazwanie publicznego przyznanie się do orientacji homoseksualnej. Jeśli ktoś myśli, że to mnie dotyczy, to jest w ogromnym błędzie. Nie tylko nie zamierzam się do takich rzeczy przyznawać, ale pragnę oficjalnie stwierdzić, że mnie nic z takim tematem nie łączy.

Mój coming out dotyczy zupełnie czegoś innego. Gdzieniegdzie w komentarzach pojawiało się stwierdzenie, że jestem egzorcystą. Starałem się na tym nie skupiać, ani przedstawiać się jako taki właśnie ksiądz. Chociaż być może przy niektórych tematach autorytet egzorcysty mógłby pewne treści uwiarygodnić.

Myślę, że najwyższy czas, by już nie udawać, że jest się kimś innym. Rzeczywiście jestem egzorcystą Archidiecezji Warszawskiej.

Jednocześnie gdy robię ten mój „coming out”, informuję, że dalszą część mojego bloga będę prowadził pod innym adresem www.

Zapraszam zatem na stronę: http://xjacek.bartymeusz.pl. Można też zaglądać na różne strony z tej samej domeny internetowej.

 Zatem do zobaczenia/usłyszenia.