Archiwum autora: ks. Jacek Fijałkowski

A co mi tam…?

Zastanawiałem się, czy umieścić link do nagrania z radia, w którym byłem. Ale, jak w tytule tego posta mogę zapytać, a co mi tam zależy…? Może to komuś to pomoże. A najwyżej za jakiś czas ten link skasuję :).

Dziś posłuchałem sobie tych nagrań. I słychać moje zestresowanie. Jak to mówią… Pierwsze koty za płoty. Albo pierwsze śliwki robaczywki. Chociaż to nie pierwszy raz, gdy byłem w radiu. Ale pierwszy raz jako egzorcysta. Pierwszy raz sam. I pierwszy raz o takiej później porze i tak długo.

Oto link:
http://www.radioplus.pl/program-czytaj/1036/88418/nocne_swiatla_17_ii_2015.

Miłego słuchania 🙂

Znaki – cz. I

Dziś w Ewangelii Jezus mówi, że „żaden znak nie będzie dany temu plemieniu”. Mówi to w odpowiedzi na sytuację, gdy faryzeusze „domagali się od Niego znaku”.

Przed chwilą sobie uświadomiłem, jak bardzo jest to związane ze mną z ostatnich dni aż po dzień dzisiejszy. To uświadomienie zmobilizowało mnie, by jeszcze nie iść spać, ale napisać. Bo to w sumie dzisiejsza liturgia słowa i dzisiejsza kwestia znaku w moim życiu.

Czytaj dalej

Pewien list, a może homilia

Niedawno, po kilku latach, odezwała się do mnie mailowo moja była uczennica. Po jakimś czasie jej odpisałem. Dokładnie dziś wysłałem jej maila. Ale część tego mojego maila uznałem za na tyle interesującą, że warto to umieścić na tym blogu. Wprawdzie te treści są osobiste, ale skierowane osobiście nie tylko do tej uczennicy, ale do każdego, kto to czyta. Więc zachęcam. A, że jest nawiązanie w tym liście do dzisiejszej liturgii, więc można go potraktować jako homilię. Czytaj dalej

Pewna historyjka

Ten wpis jest pewnego rodzaju kontynuacją poprzedniego. Słyszałem kiedyś pewną hitoryjkę (mam nadzieję, że już jej na tym blogu nie napisałem). Dotyczy ona pewnego cudu, o który się ludzie modlili. Możliwe, że trochę poprzekręcam w tym opowiadaniu, bo ogólnie pamiętam tylko morał.

W jednym z krajów była ogromna susza. Ludzie bardzo tęsknili za deszczem. Modlili się o deszcz. I było takie „odgórne” potwierdzenie, że ten deszcz ma nadejść. Tylko muszą się udać na pole, gdzie najbardziej tej wody potrzeba. Mają wziąć ze sobą różne potrzebne na ten czas rzeczy. Wśród tych osób byli różni specjaliści, m.in. geolodzy i meterolodzy, ale także ileś innych osób. Geolodzy wzięli ze sobą aparaturę, która ma zbadać, gdzie jest woda. Metorolodzy też wzięli różne urządzenia badające klimat, przyrodę itp. Ale ich wysiłki nie przyczyniły się do nadejścia deszczu. Jednakże Bóg ulitował się nad tym krajem i zesłał deszcz.  Dlaczego?

Czytaj dalej