Archiwum autora: ks. Jacek Fijałkowski

Postawa klęcząca

Chcę napisać o pewnej postawie, która momentami mnie irytuje. Chodzi o wstawanie z kolan w trakcie Mszy św. Wielu uczestników Mszy św. wstaje z postawy klęczącej w trakcie odpowiedzi na aklamację po przeistoczeniu. Czyli to wygląda tak: Ksiądz mówi „Oto wielka tajemnica wiary” (albo jedną z trzech innych aklamacji), a potem ludzie jednocześnie mówią „Głosimy śmierć Twoją Panie…” oraz wstają. Dziwna ta postawa, a jednocześnie trudna do zrealizowania. Powiedzenie na głos wymaga wysiłku. A co powiedzieć o wysiłku powstawania z kolan? Powiem szczerze, że ostatnio szczególnie się zirytowałem Czytaj dalej →

Wołyń

Obejrzałem film „Wołyń”. Wyszedłem z kina mocno przybity. To nie znaczy oczywiście, że film zły. Wręcz przeciwnie. Ale historia, którą można obejrzeć, przeraża. Przypominają mi się słowa Zofii Nałkowskiej z „Medalionów” – „ludzie ludziom zgotowali ten los”. Ale widząc pewne sceny i zachowania, pojawia się pytanie, czy człowiek sam z siebie byłby zdolny do takich rzeczy? W filmie padają mniej więcej słowa, że nawet zwierzęta nie są tak okrutne. I chyba coś w tym jest. Zachowanie ludności na Wołyniu przekracza ludzkie wyobrażenia, zachowanie zwierząt itp. Co lub kto za tym stoi zatem? Czytaj dalej →

Księże Jacku, Msza to za mało?

Tytuł mojego wpisu jest pewną – skróconą – wersją tytułu jednego z komentarzy, który w ostatnich dniach pojawił się na portalu gosc.pl. Jego autorem jest Wojciech Teister.

Nie chcę tu zbytnio się odnosić do tamtego tekstu. Także nie chcę się zbytnio odnosić do głośnego w ostatnich dniach odejścia pewnego kapłana, skądinąd o tym samym, co ja, imieniu.

Prawda jest taka, że wspominany na wstępie komentarz poruszył moje serce. Może właśnie dlatego, że wielu ludzi zwraca się do mnie: „księże Jacku”.

Czytaj dalej →

Drugi pozytywny wpis

Niedawne miesiące, to był trudny dla mnie czas. Jednakże coś chyba w ostatnich dniach drgnęło na plus. Mam nadzieję, że ten okres aż do początku września, to było jak w jednej z przypowieści (por Mk 4,27-27). Ziarno zasiane w ziemię, przez długi czas jest pod ziemią, nie widać owoców, a przy okazji jest czas wytężonej pracy i dbania o to. Być może zaczął się czas kiełkowania, bo pewne dobre rzeczy pojawiły się. Mam nadzieję, że nie tylko na chwilę. Chociaż czasami nawet chwila jest pomocna – tak samo, jak człowiek pływający pod wodą bez butli tlenowej, musi co jakiś czas wynurzyć się nad wodę – nawet na chwilę – by nabrać powietrza. W ten sposób już drugi mój wpis z rzędu przedstawi pozytywne sprawy wokół mnie.

Czytaj dalej →