„Umarł” Kurs „KAMCh”, niech żyje Kurs „Emaus”

Oczywiście Kurs nie umarł. Ale się skończył. Kilka dni temu. A ja jeszcze się do końca po nim nie pozbierałem. Nadal ileś gadżetów jest rozwalonych po mojej podłodze. Także ileś kartek, spisów itp. Ale jednak Kurs Animacji Modlitwy Charyzmatycznej się zakończył. Nie mi komentować, czy to dobry czas, czy nie. Tzn. Może inaczej: według mnie to był dobry czas. Ale nie jestem pewien, czy dla wszystkich. Ja jednak od kilku dni mam większą ochotę śpiewać i wielbić Boga. Więcej we mnie radości i chyba w sumie chęci do życia. Mimo tego, że widzę, że mam ileś zaległości w pewnych zadaniach. Dziś np. dopiero zatwierdziłem komentarz wystawiony przed tygodniem. Brakuje trochę czasu na to wszystko. A przynajmniej zebrania się w sobie i powrotu do bieżącego życia.

Zakończenie jednak jednego kursu stało się początkiem przygotowań do następnego. Otóż w dniach 24-26 czerwca w Ignacowie będziemy prowadzili kolejny kurs – tym razem kurs „Emaus”. To kurs o Słowie Bożym, które nie jest zakurzoną i stojącą na półce książką, ale jest wręcz Osobą – żywym Słowem Ojca, które stało się Ciałem i zamieszkało między nami. Kurs zaprasza do żywej relacji z Jezusem – Słowem. Pomaga uczyć się modlić Słowem Bożym. A także spotkać na swojej drodze życiowej Tego, który wyjaśnia nam Pisma i łamie dla nas chleb, jak to było w przypadku uczniów idących do Emaus.

My na razie tego kursu nie możemy robić samemu. Pomoże nam wspólnota Galilea. Myślę, że warto ten kurs przeżyć. Kurs jest dla osób, które przeżyły jeden z kursów „Nowe Życie” bądź „Filip”, a jednocześnie tych, którzy w ostatnich miesiącach nie przeżywali za dużo różnych rekolekcji. Bliższe informacje pod adresem snewarszawa.pl/emaus. Proszę o modlitwę w intencji tego dzieła – ekipy i uczestników.

5 komentarzy do “„Umarł” Kurs „KAMCh”, niech żyje Kurs „Emaus”

  1. Dominika

    Mam dokładnie tak samo 🙂 taka radość, i ciągle słucham tych piosenek, śpiewam i uwielbiam Boga 🙂 nawet w pracy ide korytarzem i aż mnie roznosi z radości 🙂 Co prawda był to trudny czas. Bardzo trudny dla mnie. Ale już teraz widzę jego owoce 🙂 I nawet jak są problemy, to dużo łatwiej jest mi teraz kierować wzrok na Boga i mimo cierpienia Go uwielbiac. No i w koncu otrzymalam wskazówki do modlitwy osobistej, które bardzo mi podpasowaly 🙂

    Odpowiedz
  2. jewka

    Tak bardzo się cieszę…bo jeszcze nie było tak dużej radości w Księdza postach:)
    A pewien bardzo mądry Ksiądz twierdził :”żeby wystrzegać się Księży, którzy nie mają radości w sobie, bo to oznacza , że nie są blisko Boga”…Troszeczkę zazdroszczę ,bo też bym tak chciała… tyle tylko, że nie mam „zaliczonych” odpowiednich kursów…te nakazy, zakazy i inne przyzwolenia do uczestniczenia w różnych rekolekcjach są moim zdaniem pewnego rodzaju trudnością dla człowieka, który chciałby , by ktoś po prosu poczytał mu Biblię i wytłumaczył słowo Boże, ale widocznie są takie procedury…

    Odpowiedz
    1. ks. Jacek Fijałkowski Autor wpisu

      Bo ja wiem, czy nie było? A co do kursów i pewnych nakazów, czy zakazów. Nie da się dojechać do autostrady gdzieś w trakcie. Tylko na jakichś bramkach. W tym przypadku jest jedna bramka – kurs „Nowe Życie”. I nie ma co się dziwić, że nie bardzo się da do tego dołączyć w trakcie. Trzeba zacząć od początku. A potem przeżyć. Ale można też poprzeżywać rekolekcje gdzie indziej.

      Odpowiedz
      1. jewka

        Na pewno się mylę…skoro Ksiądz tak myśl…(chodzi mi o radość) i… nie da się ominąć obowiązujących procedur w rekolekcjach…WSZĘDZIE…nawet gdzie indziej…

        Odpowiedz
  3. Rafał

    Powiem szczerze, nigdy nie widziałem księdza, który tak się uśmiechał jak ostatnio, choć widzę księdza tylko od ledwie kilkunastu miesięcy 😀 Niech księdza Bóg błogosławi 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.