Próżność

Tak się zastnawiam, na ile moja postawa wynika z próżności. Mówiąc o postawie, piszę w kwestii umieszczania kolejnych wpisów na tej stronie. Najwyraźniej musiał ktoś napisać komentarz mobilizujący mnie do pisania, by coś tu umieścić. Może czekałem na takie słowa, by zobaczyć, jak to (powiedzmy, że) jest ważne. Nie… To niezupełnie tak. Oczywiście – gdy ktoś mobilizuje, to troszkę łatwiej się zebrać. Jak jest ileś różnych bodźców w jedną, bądź drugą stronę, to czasami potrzeba pewnej kropli, która przeleje „czarę goryczy” i spowoduję, że coś zrobię. Pisanie na blogu trudno nazwać czarą goryczy. Ale najwyraźniej takiego typu bodziec jest pomocny, chociaż nie zawsze wystarczający. W ostatnich tygodniach ktoś na mojego bloga wysłał w pewnych odstępach 3 puste komentarze. I tak na początku się zastanawiałem, czy to pomyłka, czy ktoś sprawdza system, na ile jest skuteczny i bezpieczny. Ale rzeczywiście niedawno sobie pomyślałem, że może to jednak też forma mobilizacji i zachęty, do tego, by coś z tym blogiem dalej robić.

Oczywiście inną ważną rzeczą, która może mobilizować do pisania, to jest kwestia tego, czy mam co pisać. Jak widać ja mogę lać wodę – jak w obecnym wpisie – ale już wyrosłem z tego, by szukać zwiększających się statystyk za odwiedzanie kolejnych stron. Nikt mi przecież za te statystyki nie płaci. Chociaż były chwilami takie pokusy, by umieścić na stronie jakiś baner reklamowy. Pewno jakieś drobne pieniądze mogłyby wtedy wpaść. A być może by mnie to mobilizowało do tworzenia czegoś nowego. Ale, tak jak mówiłem, na obecną chwilę już nie mam takich ciągot.

Pomysły, oczywiście, co jakiś czas przychodzą, by coś napisać. Ale nie są to sprawy powalające, bądź takie, które nie dopuszczałyby kwestii jakiejś zwkłoki w opublikowaniu. A w takich sytuacjach odkładam to na jakiś bliżej nieokreślony przyszły czas. Często jest to wręcz na nigdy. Przykładowo chodziło mi niedawno po głowie pisać coś o aborcji. I to bynajmniej nie chodzi o kwestię ustawy, która jest przygotowana. Ale własnego doświadczenia z ludźmi, którzy kiedyś takie straszne czyny robili. Ale jakoś się nie zebrałem. A do tego nie bardzo chciałem, by wyszło, że się wpisuję w trendy polityczne.

Jednakże, aby nie było tylko teoretycznie, co mogłoby być, a co nie; co robię, a w czym stosunkowo odpoczywam po kilku bardzo intensywnych miesiącach (od Adwentu do Niedzieli Miłosierdzia było momentami za dużo dla mnie) – postaram się jednak napisać co w tej chwili u mnie na głowie i sercu leży.

Przygotowujemy się do kursu KAMCh, który w najbliższy weekend. Przedłużyliśmy jeszcze do jutra rana zapisy na stronie http://snewarszawa.pl/kamch, ze względu na sugestie głównych organizatorów z SNE Otwock. 42 osoby zapisane to wprawdzie nie jest mało. Ale patrząc na naszą salę św. Faustyny oraz zachętę do wielkiego uwielbiania Pana Boga, mogłoby być nawet ponad 2 razy więcej.

W kwestii kursu KAMCh najbardziej cieszy mnie fakt, że niemalże cała nasza wspólnota – SNE bł. ks. Jerzego Popiełuszki będzie na tym kursie. Większość jako uczestnicy, kilkoro w ekipie prowadzącej. Jedyna osoba, której z nami nie będzie była już kiedyś na KAMChu, a w ten weekend zdecydowała się przeżywać inne rekolekcje. Ale całość wspólnoty będzie za kilka dni miało doświadczenie tegoż kursu, a to pomoże z większą mocą i otwartością wielbić Boga w życiu, modlitwie własnej, wspólnotowej, a także i prowadzonej dla innych.

Inna rzecz, która jakoś ostatnio leży mi na sercu, to zbliżające się wydarzenia w życiu Kościoła, które będą mi wyjątowo bliskie. 22 maja swoje ślubu zakonne złoży osoba, która do zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia (Szarytek) wyszła „spod mojej ręki”. A 28 maja święcenia prezbitaratu (zwane święceniami kapłańskimi) przyjmie mój uczeń, wychowanek (i także do seminarium wyszedł „spod mojej ręki”). Oczywiście oni wyszli spod ręki Boga, ale bardzo się cieszę, że Bóg pozwolił mi być narzędziem w kwestii ich duchowego prowadzenia, rozeznania powołania i pisania opinii do przełożonych przyjmujących ich do domów formacyjnych. A nawet wspierać w drodze przez czas formacji. 29 maja mam głosić homilię na Mszy św. prymicyjnej. Wielka w tym wszystkim moja radość.

Wiosna, to także dla wielu księży (a także i Sióstr zakonnych), czas oczekiwania na decyzję co do przyszłości. Za niespełna 2 miesiące zostaną ogłoszone decyzje, w jakim miejscu Pan Bóg będzie dalej prowadził w powołaniu. Może to będzie dalej ta parafia. Może będzie to inne miejsce, inna funkcja, bądź posługa. To zawsze jest niepewność. Szczególnie, że różne pomysły i różne propozycje chodzą po głowie ludziom dookoła. Pewno dla przełożonych może to być czas refleksji na ile łatwo się łączy w tej parafii funkcję wikariusza i egzorcysty diecezjalnego. Więc kto wie, co z tych refleksji może wyjść?

Rozpisałem się, ale napiszę jeszcze jedno. Bo akapit, który się zaczyna spokojnie mógłby być oddzielnym wpisem. Ale napiszę krótko. Dziś egzorcyści z naszej archidiecezji mieli spotkanie z ks. Kardynałem. Było poruszane wiele kwestii, przemyśleń, ustaleń na dalszą posługę. Także pojawił się wątek ilości zajęć i pojawiającego się nieraz porządnego zmęczenia. Ale to, co najważniejsze, to na koniec spotkania ks. Kardynał udzielił nam błogosławieństwa na posługę oraz zaakceptował przedłużenie na czas nieokreślony dekretu mianującego mnie egzorcystą. Dotychczasowy dekret był ważny do lipca br. A teraz, zapewne na dniach, powininem dostać już dekret na stałe – aż do odwołania. Nie wiem, czy się cieszyć, czy może jednak się z tego wycofać. Bo posługa egzorcysty jest tylko z pozoru fajna i ciekawa. To naprawdę ciężki kawałek chleba. Tym bardziej, że żadnych profitów w sensie materialnym, czy nawet ludzkim, z tego nie ma.

3 komentarze do “Próżność

  1. Justyna

    A ja się cieszę, że Ksiądz dostał ten dekret na stałe. Księża egzorcyści powinni być właśnie tacy jak Ksiądz! Ta posługa powinna wypływać z serca, a prowadzić ją powinien Duch Święty. U Księdza to właśnie czułam. Natomiast pierwszy egzorcysta, do jakiego trafiłam, był surowy i groził mi piekłem. Powiedział, że nie będzie się za mnie modlił, dopóki się nie wyspowiadam z całego życia, nie zerwę z grzechem śmiertelnym, i nie wezmę ślubu kościelnego. Nie wiem, czy Jezus patrzył na to, czy ktoś już jest nawrócony, czy nie – wydaje mi się, że modlił się za wszystkich. Poza tym Duch Święty zstępował i na chrześcijan, i na pogan. Przez taką surową postawę tamtego kapłana wprawdzie wyspowiadałam się i wzięłam ślub, ale już do niego nie wróciłam, a moja pobożność była nacechowana strachem przed piekłem przez bardzo długi czas, aż w końcu trafiłam na Mszę św. o uzdrowienie i wszystko zaczęło się zmieniać. Poznałam Boga jako kochającego Ojca, oddałam życie Jezusowi i daję się prowadzić Duchowi Świętemu. I wierzę, że to On zaprowadził mnie kiedyś do Księdza, by wreszcie odbyła się modlitwa o uwolnienie. Chwała Panu! Niech dobry Bóg błogosławi Księdzu!

    Odpowiedz
    1. ks. Jacek Fijałkowski Autor wpisu

      Dziękuję. Mam jednak dwie uwagi. Pierwsza – ja na razie tego dekretu nie mam. Na razie jest decyzja. Po drugie – prawdą jest, że dopóki człowiek nie zerwie z grzechem, czyli także z życiem niesakramentalnym, to skuteczność pomocy egzorcysty może spaść do zera. Pierwsza walka ze złym duchem, to spowiedź. Modlitwy o uwolnienie są pomocą, gdy szatan ma większy dostęp do człowieka niż tylko na poziomie jego grzeszności.

      Odpowiedz
  2. jewka

    Księże Jacku
    Jest ważne…BARDZO WAŻNE…bardzo ,bardzo ważne…żeby Ksiądz po prostu BYŁ..
    To jest trudne…ten cały świat cyberprzestrzeni….ja piszę do Księdza, ale kto mi odpowiada..nie wiem…tylko ufam…to działa w dwie strony…
    Nie chcę być przestraszona nowymi lokatami…po prostu będę się modlić, żeby Ksiądz został w naszej parafii i już…Amen …i mocno wierzę w to, że tak się stanie!!!
    Ks. Piotr…piękna postać…doświadczyłam tego na naszych modlitwach …niech Pan Jezus rozjaśnia nad nim Swoje Oblicze i prowadzi Go….a Księdzu Bóg zapłać za nowego kapłana i niech Księdza prowadzi Duch Św. podczas homilii na Mszy św. promocyjnej. Amen

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.