Siła mediów a wiara człowieka

Dziś Kościół w liturgii wspomina św. Franciszka Salezego, biskupa i Doktora Kościoła. Jest on uznany jako patron prasy i pisarzy katolickich. Trochę w kontekście prasy, czy mediów, chciałbym właśnie podzielić się pewnymi refleksjami.

Na początku kilka zdań, które wczoraj wyczytałem w internecie. Ktoś przypomniał słowa św. Maksymiliana, który ostrzegał, że jeśli nie będziemy mieli katolickich mediów, to nasze świątynie będą puste. I w sumie w dużej mierze dalsza część mojego wpisu będzie miała związek z powyższą wypowiedzią św. Maksymiliana. Ale dodam jeszcze jedną rzecz, którą wczoraj widziałem. Jedna z gazet (bynajmniej nie katolickich) musi wielokrotnie umieścić sprostowanie i przeprosin względem pewnej znanej piosenkarki. Chodzi o jakieś artykuły z przeszłości dotyczące jej życia. W tych nakazanych przez sąd przeprosinach wyraźnie są słowa o przyznaniu się, że KŁAMALI… Tak, media kłamią. Ale tylko czasami, pod wpływem wyroku sądowego, w obawie przed ogromnymi karami, wolą się do tego przyznać.

Jaki związek mają wypowiedzi św. Maksymiliana, przeprosin tej gazety oraz moich refleksji? Chodzę po kolędzie i zazwyczaj próbuję podjąć rozmowę w sprawach wiary. Trzeba sobie przy okazji uświadomić, że po kolędzie w naszej parafii przyjmuje zdecydowana mniejszość parafian. Ale część z tych osób i tak do kościoła nie chodzi… Dlaczego? Nieraz próbuję się właśnie tego dowiedzieć, by spróbować pokazać inne myślenie i do czegoś w wierze zmobilizować.

Często w takich przypadkach słyszę odpowiedzi typu: „wie ksiądz, jak to teraz jest z tymi księżmi”… Chociaż domyślam się, o co może chodzić tym ludziom, to podpytuję. Zaraz się okazuje, że tematami, które które zazwyczaj są „na tapecie”, to polityka w Kościele, to pedofilia księży, to pieniądze. Kilka razy słyszałem zarzuty pod adresem abpa Jędraszewskiego w kontekście słów, które podobno wypowiedział. Próbuję jakoś rozmawiać z tymi ludźmi. Pytam mniej więcej w taki sposób: „a kiedy ostatnio ksiądz słyszał w naszym kościele o polityce?”. Podobne pytania nieraz zadaję w kontekście innych wątków. I się okazuje, że u nas, to nie słyszał (nota bene, gdyby nawet tu coś takiego było, to jak mógłby słyszeć, jeśli nie chodzi). On w ogóle nie chodzi do kościoła. To skąd wie? A no… gdzieś przeczytał, gdzieś usłyszał, podobno wszyscy mówią.

I tu dochodzimy do tematu mediów. Media lansują swoją narrację, bo mają swój własny cel. I, jak w przypadku wspomnianej piosenkarki, często kłamią. Nieraz chodzi po prostu o sensację, której ludzie szukają i dla której będą klikali w linki i reklamy, aby dać zarobić. Ale w tym wszystkim często chodzi o walkę duchową. Świat chce odciągnąć ludzi od Boga, od chrześcijańskich wartości, a „sprzedać” im swoje wartości, które są zupełnie niechrześcijańskie. Wartości, które podobno mają dać wspaniałe życie, a tak naprawdę odciągające od dawcy życia i życia w obfitości, które chce dać Jezus. Różne materiały mają podobno przedstawić prawdę, a tak naprawdę chcą zasiać w wielu ludziach ziarno kłamstwa, które może się rozrosnąć do wielkich rozmiarów. Tu się uobecniają słowa Jezusa: „kto jest wierny w bardzo małej sprawie, także i w wielkiej sprawie będzie wierny. Kto jest nieuczciwy w bardzo małej sprawie, to i w wielkie sprawie nieuczciwy będzie”.

Oczywiście nie przypadkowo największa nagonka jest na księży. Ja często powtarzam, że księża, to nie święte krowy i oczywiście nie są bez grzechu. Ale tu bardzo trafne słowa z Pisma Świętego, że „zabiorą im pasterza, a rozpierzchną się owce”. Szatan, który często inspiruje ludzi mających wpływ na świat (a takimi są ludzie mediów), wie, że łatwiej odciągnąć ludzi od Boga, niszcząc autorytet kapłaństwa. To oczywiście dotyczy tak ludzi mediów, polityków, jak i całego społeczeństwa. Dlatego warto, aby kapłani mieli świadomość, jak wielką i odpowiedzialną misję mają. Ale także bardzo potrzebna jest modlitwa za kapłanów oraz wsparcie dla nich. I o to bardzo proszę.

Ktoś mógłby zapytać, jak przeciwdziałać takim manipulacjom ze strony mediów. Tu przytoczone przeze mnie słowa św. Maksymiliana są bardzo trafne. Ważne są katolickie media i ich wspieranie. Ale niezależnie od mediów, ważne jest, aby siać Dobrą Nowinę, pełną prawdy i miłości. Niesłychanie ważne jest świadectwo życia. Świadectwo pokazujące doświadczenie Boga działającego także w Kościele. Warto także dobrze mówić o księżach. Przy czym nie chodzi o jakieś słodzenie i wymyślanie wyssanych z palca historii, lecz o prawdziwie dobre przykłady. Ale nade wszystko pamiętać, że mimo grzechu księży, Bóg jest nad tym wszystkim i kocha grzeszników. Tych stanu duchownego, ale i naszych rozmówców. Często ludzie szukają grzechów księży, aby usprawiedliwić swoje grzechy. A zamiast skupiać się na grzechu, warto razem budować się wychodzeniem z grzechu. I korzystać z sakramentów, które Jezus włożył w ręce kapłanów, którzy też są grzesznikami.

Myślę też, że warto przyglądać się, jak wygląda świat, znać metody manipulacji i nieraz je pokazać rozmówcom. Spróbuję dać odpowiedzi na niektóre zarzuty. Może komuś przyda się w rozmowie.

Kojarzy mi się pewna długa rozmowa, którą odbyłem z człowiekiem, który na starcie się określił jako niewierzący. Na ileś jego zarzutów pod adresem Kościoła starałem się pokazywać inną rzeczywistość. Na zarzut pod adresem abpa Jędraszewskiego, który podobno atakuje ochronę środowiska najpierw zapytałem, czy ten pan wie, jaka jest różnica pomiędzy ekologizmem i ekologią. Już to pytanie otworzyło mu oczy. I ten dosyć inteligentny człowiek stwierdził, że to dobre pytanie. Bo najciekawsze jest to, że wiele osób powołuje się na słowa metropolity krakowskiego, nie wiedząc samemu o czym mówią. Problem także jest taki, że prawie nikt nie wie, co arcybiskup powiedział, jak dużo mówił w tym wywiadzie o potrzebie ochrony środowiska, a nawet to, że słowo „ekologizm” padło z ust dziennikarza. Zachęciłem tego człowieka do odnalezienia tego wywiadu w internecie. I obiecał, że to zrobi. Co ciekawe, wspomniany wywiad miał niewspółmiernie mniej odtworzeń niż wszelkie negatywne komentarze na ten temat.

Kolejny wątek w rozmowie z tym człowiekiem dotyczył pieniędzy. Pan powoływał się na słowa papieża Franciszka. Znamienne, że osoby, które porzuciły Kościół przed pontyfikatem obecnego biskupa Rzymu, tak chętnie się na głowę Kościoła powołują, podobnie jak odwołują do biskupa Krakowa, mimo, że on dla nich nic nie znaczy. Wyjaśniłem panu, że inna jest sytuacja finansów duchownych we Włoszech i wielu innych krajach, niż w Polsce. I w Polsce duchowni zasadniczo żyją tylko z tego, co wierni dają. I chociaż sam jestem przeciwnikiem różnych cenników za posługi księży, to jednak rozumiem, że gdybyśmy żadnych pieniędzy nie przyjmowali, to trzeba by chyba umrzeć z głodu.

Mój rozmówca twierdził, że mamy stałą pensję, którą nam wypłaca Kościół z pieniędzy otrzymanych od państwa. Tak mniej więcej to wygląda we Włoszech, ale nie w Polsce. Po chwili mojego wyjaśnienia usłyszałem zarzut, że księża przecież dostają duże pensje w szkołach. Podobno największe w całej szkole. Wyjaśniłem, że tylko część księży pracuje w szkole, a nie dostają więcej niż inni, bo są na to odpowiednie przepisy. Potem przeszedł na temat kapelanów szpitala, którzy podobno otrzymują po kilka tysięcy złotych, prawie jak ordynator w szpitalu. Gdy zaproponowałem, że wyciągnę swój telefon, by pokazać, że jestem kapelanem i otrzymałem pensję netto w wysokości dziewięćset kilkadziesiąt złotych, to po chwili zawahania chyba uwierzył, że to, co mówię jest prawdą. A jest to pensja nie tylko za systematyczne odwiedzanie chorych w szpitalu, ale czuwanie pod telefonem 24h/7 dni w tygodniu. Rozmówca odpuścił, bo chyba widział, że byłem gotów ten telefon wyciągnąć.

Jakże wiele bzdur jest w mediach. I jak ludzie łatwo w to wierzą. Z tym człowiekiem było jeszcze kilka trudnych wątków. I chyba zaczął się łamać i przekonywać, że to, co do niego dociera, niekoniecznie jest prawdą. Powiedziałem mu, że mam przekonanie, że kiedyś będzie dobrym narzędziem w ręku Boga. Oby tak się stało. Staram się o to modlić. I Was, drodzy czytelnicy, też o to proszę.

Ale nawiążę jeszcze do jednej rozmowy. W sumie, to do wielu podobnych rozmów. Ale w jednej rozmowie, ostatnio, dałem człowiekowi do myślenia.

Jeden pan twierdzi, że nie chodzi do kościoła, bo wśród duchownych jest tyle pedofilii itp. Spróbowałem pokazać, że wiele jest kłamstw i świat, czy liczby, są mocno zakłamane. Do tego dodałem, że w sumie, taki Kościół zawsze był. Takich ludzi powołał Jezus. Wszak wśród apostołów nie było choćby jednego, który by nie miał czegoś „za uszami”. Tylko św. Jan został pod krzyżem. A i on wcześniej, gdy mu się coś nie spodobało, chciał rzucać gromy na pewną wioskę. Ale zapytałem tego rozmówcę, czy kilka lat temu, gdy nie wyszły sprawy pedofilii, chodził systematycznie do kościoła i przyjmował sakramenty. Usłyszałem odmowną odpowiedź. I tego się spodziewałem. Łatwo zrzucać winę na księży, łatwo szukać pretekstu, do swojego niechodzenia do kościoła. Ale problem zazwyczaj jest zupełnie gdzie indziej. Grzechy księży są po prostu łatwym pretekstem do przyzwolenia na swoje grzechy.

Tak przy okazji, to ja mam świadomość, że mogą (i pewno są) takie sytuacje, gdy ktoś był mocno wierzącym i praktykującym katolikiem i został mocno skrzywdzony przez osobę duchowną. I może taka osoba odejść od wiary. Jeśli tak by się stało, to byłaby straszna rzecz i lepiej byłoby takiemu księdzu przywiesić kamień młyński u szyi i rzucić w morze (jak mówił Jezus). I potrafiłbym tę osobę zrozumieć, chociaż zachęcałbym do przebaczenia i do przylgnięcia do Boga. Ale osobiste mocne skrzywdzenia przez księży są na szczęście rzadkimi przypadkami. I chociaż nawet jedno skrzywdzenie jest straszną rzeczą. To jednak mam świadomość, że większość osób odsuwających się od Kościoła, to wina wygody ludzi podsycana kłamliwym obrazem przedstawianym przez media.

Dlatego tak ważne jest, czego słuchamy, co oglądamy, na ile wspieramy katolickie media (ewentualnie takie, które budują nasze chrześcijańskie wartości). Także, jak się za nie modlimy. Bez tych mediów nasze kościoły będą pustoszały, bo ludzie dadzą się zwieźć innym docierającym do nich informacjom. Pamiętajmy także o świadectwie swojego życia, swojej wiary, mocy Boga działającego poprzez Kościół. I zasiewajmy wokół siebie obraz ogromnej liczby dobrych księży, o których może media milczą, ale realnie prowadzą ludzi do Boga, mimo, że nie są pozbawieni wad i grzechów.

2 komentarze do “Siła mediów a wiara człowieka

  1. Piotr

    Szczęść Boże,

    Nie ma polityki w kościele i nigdy nie było. Zawsze natomiast była troska o Naród, o pamięć i historię. Ja osobiście ubolewam, że w mojej parafii nie ma takich kazań jakie mogę usłyszeć w Radio Maryja w czasie Apeli Jasnogórskich. Pewnie dla wielu to też polityka, bo tak im powiedzieli w TVN lub napisali w GW. Szkoda gadać.

    Pokoju i dobra w Nowym 2020 Roku!

    Piotr

    Odpowiedz
  2. Aneta

    Mój 1% z PIT idzie właśnie na media katolickie w Niepokalanowie 🙂
    Chylę przed Księdzem czoło za cierpliwość w tłumaczeniu i prostowaniu pokręconych ścieżek tych ludzi.
    Gdyby tak moja rodzina trafiła na Księdza, to może by coś do nich dotarło i by się nawrócili.
    Ja to wszystko oddaję na adoracji. I nie rozumiem jednego. Czemu tak mało jest Kościołów, gdzie jest całodzienna adoracja. Myślę, nawet wiem, że wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej, bo przecież dla Pana Boga nie ma rzeczy niemożliwych, gdyby właśnie było więcej miejsca i czasu na adorację Pana.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.