Balon i gwoździe

Takie krótki skojarzenie przyszło mi do głowy:

Człowiek, który ma napompowane balony nie powinien w nie rzucać gwoździami. A nawet lepiej w pobliżu balonów gwoźdźmi się nie bawić. Gwóźdź jest łatwym do rozwalenia balonem bodźcem.

Podobnie człowiek, który ma problemy z czystością (a dokładniej masturbacją) nie powinien sięgać po pornografię. Jest ona jak ten gwóźdź, który niszczy balony. Chyba nie ma takiego twardziela, który mając obecnie (albo w niedalekiej przeszłości) problemy z onanizmem, sięgając po pornografię mógłby być spokojny, że nie popełni grzesznego czynu cielesnego. A jeśli ktoś jest takim twardzielem, to zapewne ma już porządny problem z samym sobą. Bo jeśli coś, co ma za zadanie podniecać i prowadzić do nieczystości, nie podnieca, to znaczy, że oglądający pornografię człowiek ma problem z psychiką, albo jest tak bardzo niemalże nieustannie rozbudzony, że mało co go potrafi ruszyć.

Podsumowując: Chcesz zerwać z masturbacją? Przede wszystkim odetnij się od pornografii.

PS. Mam świadomość, że trochę to niezgrabnie, lub wręcz niezrozumiale, napisałem. Ale w skrócie można by powiedzieć, że jeśli człowiek nie wyeliminuje bodźców, które pchają go w czyny nieczyste, nie wyelimnuje także skutków. Można tu sporo podobnych przykładów dać. Np. zabawa zapałkami w suchym lesie lub obok niezbezpiecznego zbiornika z benzyną.

13 komentarzy do “Balon i gwoździe

  1. Justyna

    Pornografia to nie tylko bodziec do masturbacji… Jest to zniewolenie o bardzo poważnych skutkach. Gloria Polo (ta trafiona przez piorun) powiedziała, że gdy Jezus pokazał jej zło na świecie, dowiedziała się, że podczas oglądania pornografii demony wchodzą przez oczy. Według mnie jest to prawda. Z pewnego źródła wiem, że gdy mąż ogląda takie filmy, a żona nawet o tym nie wie, to demon może i tak do niej przyjść, np. we śnie i ją zgwałcić. Potem żona pyta męża, czy czasem nie oglądał pornografii, a on się przyznaje… Wygląda na to, że demony, które wchodzą przez oczy męża, mają też dostęp do jego najbliższych. Natomiast gdy żona trwa w łasce Bożej, taki demon może co najwyżej powściekać się ze złości – to już inna sprawa 😉 Ale prawda jest taka, że w wielu rodzinach nie jest idealnie pod względem duchowym, a dodatkowo mężowie sprowadzają nieszczęście na własne rodziny przez takie zniewolenie. Dlatego apeluję do kapłanów, by temat potraktowali śmiertelnie poważnie.

    Odpowiedz
    1. ks. Jacek Fijałkowski Autor wpisu

      Oj… muszę tu postawić pewną tamę. Ja nie twierdzę i nigdy nie twierdziłem, że pornografia, to tylko bodziec do masturbacji. Raczej z tego tekstu miało wynikać to, co podkreśliłem. Dopóki będzie problem z pornografią, to i nie skończy się problem z masturbacją. A także w sumie z każdym grzechem nieczystym. Ale, przepraszam, o tym demonie, który gwałci po oglądaniu przez męża pornografii… To mocna przesada. To, że oglądanie pornografii ma wpływ na otoczenie, to jak najbardziej jest prawda. W sumie, to dotyczy każdego grzechu – mniej lub bardziej. Ale nie zgodzę się z tym demonem, który gwałci żonę tylko dlatego, że mąż oglądał pornografię… Gdzie tu wolność? Chyba, że żona sama się na złego ducha pootwierała. Szczególnie w sferze seksualnej. Wtedy mogę się zgodzić. Ale nie inaczej.

      Odpowiedz
      1. Justyna

        To moje „tylko” miało wprowadzić mój temat zniewolenia, a nie odnosiło się do twierdzenia Księdza – tak w ramach wyjaśnienia. A ta wspomniana żona święta nie była, więc zły duch miał do niej dostęp. Dlatego napisałam, że gdy się trwa w łasce Bożej, to taki demon niewiele może zrobić. Ale przecież bardzo wiele osób ma problemy z czystością i ogólnie z życiem w łasce Bożej. Zatem pornografia w domu jeszcze bardziej pogłębia te problemy. A ja wierzę, że demony mogą przyjść we śnie i narobić wiele złego.

        Odpowiedz
        1. ks. Jacek Fijałkowski Autor wpisu

          Zły może wiele złego narobić. I to niezależnie, czy w nocy, czy w dzień. Ale na szczęście jesteśmy chronieni przez Boga… pod warunkiem, że tej ochrony nie zniszczymy. Można powiedzieć, że pod warunkiem (jako analogia do tytułu wpisu), iż nie przebijemy balona, który nas otacza, a którym jest Boża łaska sakramentalna i godność dziecka Bożego.

          Odpowiedz
  2. Justyna

    Ksiądz zadał pytanie: „Gdzie tu wolność?” No a gdzie tu wolność, skoro leki homeopatyczne szkodzą duchowo dzieciom, których rodzice nie mają nawet świadomości, co podają dzieciom? (Przepraszam, piszę nie na temat).

    Odpowiedz
    1. ks. Jacek Fijałkowski Autor wpisu

      Troszkę inna jest relacja między rodzicem a dzieckiem – to po pierwsze. Więc trochę inna jest zależność i inne przechodzenie konsekwencji. Po drugie – myślę, że gdyby chodziło tylko o nieświadomie używaną homeopatię, to też nie zawsze musi to mieć niewiadomo jakie skutki uboczne. Zawsze jest pytanie, na ile człowiek sięga po złe rzeczy lub korzysta z możliwości, by się dowiedzieć, że coś jest złe. Na zdrowy rozsądek, jak się człowiek przyjrzy temu, co jest w tej homeopatii i jakie to są dawki, to dojdzie do wniosku, że nie może to działać. A jednak czasami działa. A jak ktoś szuka jakichś nadzwyczajnych rozwiązań, to może za tym zły stać. Oczywiście, że jeszcze co do wolności, to jest też kwestia tego, że ktoś może naszą wolność ograniczyć – jeśli chodzi o działanie ludzi. Ale szatan nie może, jeśli mu się nie pozwoli.

      Odpowiedz
      1. Justyna

        Czy to oznacza, że rodzice mają pewną duchową władzę nad dziećmi, a małżonkowie nad sobą jej nie mają? Pytam, bo kiedyś w konfesjonale usłyszałam coś zgoła innego – że bardziej jestem związana z mężem niż z dzieckiem, bo to z mężem jestem połączona sakramentem małżeństwa. Jakoś trudno mi było to przełknąć, zważywszy na to, że ja osobiście to dziecko urodziłam.

        Odpowiedz
        1. ks. Jacek Fijałkowski Autor wpisu

          Duchowa władza jednak większa nad dzieckiem. Pan Bóg daje rodzicom wielki dar, ale także wielką odpowedzialność. Rodzice mogą (i powinni) doprowadzić dziecko do Boga i nauczyć miłości, a mogą najbardziej poranić, a także zaprowadzić do szatana. Natomiast w małżeństwie zadaniem małżonków jest m.in. prowadzenie siebie nawzajem do Boga. I jest to ważne zadanie, ale konsekwencje tego zazwyczaj bywają sporo mniejsze. Wszak po pierwsze mamy większy wpływ na wybór (tzn. w przypadku dziecka nie ma wyboru, jest tylko decyzja o otworzenie się na nowe życie). Po drugie w ostateczności jest możliwa separacja. A separacja matki od maleńkiego dziecka przed Bogiem nie istnieje.

          Odpowiedz
  3. D.

    Ale to nie zawsze się przecież łączy… można mieć problem z masturbacja, z trwaniem w czystości, a w ogóle nie oglądać, nie wchodzić w pornografię…

    Odpowiedz
  4. Mimi

    „Chcesz zerwać z masturbacją? Przede wszystkim odetnij się od pornografii.” Na pewno jest to kluczowe w tym problemie aczkolwiek bardzo ciężkie w realizacji. Odnoszę wrażenie, że im bardziej od niej uciekam tym bardziej ona mnie dopada. Ona jest wszędzie.

    Odpowiedz
  5. D.

    To ja zauważyłam, że jak już zerwalam przez grzech stan łaski to ogólnie nie miałam aż tak silnej pokusy, a jak wyspowiadalam się, to teraz na nowo tak silna pokusa masturbacji… może tak jest… im bardziej czegoś nie chcemy zrobić, tym jest trudniej wytrwać…

    Odpowiedz
  6. J.

    Sami z siebie nic nie możemy oprócz starań. Tak jest z każdym grzechem. Sami prężymy muskuły, żeby zerwać z grzechem, a on i tak powraca. Dlatego tak ważna jest CZĘSTA spowiedź święta, bo w niej Jezus przychodzi ze swą łaską i w pewnym momencie – nawet gdy się tego nie spodziewamy – ON uwalnia nas od grzechu! Mogę dać świadectwo, jak przez ostatni rok walczyłam o czystość małżeńską. Sprawa była skomplikowana, bo miałam lęk przed zajściem w ciążę. Odrzucaliśmy z mężem antykoncepcję, ale czasami w dniach płodnych odbywaliśmy stosunki przerywane. Pan Jezus włożył w moje serce pragnienie całkowitego zerwania z tym grzechem i życia w czystości małżeńskiej. Często się spowiadałam, a potem i tak upadaliśmy z mężem, bo zwyciężał mój lęk i jego niewstrzemięźliwość. Aż tu nagle, któregoś dnia uświadomiłam sobie, że nie mamy już z tym grzechem żadnego problemu! Jezus zabrał mi mój lęk, a mojemu mężowi dał zrozumienie dla potrzeby stosowania naturalnych metod planowania rodziny. Jest czystość małżeńska, jest wolność! I to nie dokonało się siłą naszej woli, ale mocą Jezusa Chrystusa przebaczającego w sakramencie pokuty i pojednania! Jemu chwała i cześć na wieki!!! Oddajmy Mu całe nasze życie, wszystkie nasze grzechy i słabości, a On się nimi zajmie! Chwała Panu Jezusowi!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.