Refleksje po czuwaniu

Za nami Zesłanie Ducha Świętego. A także różne czuwania w wigilię tej wielkiej uroczystości. Prowadzone przez nas czuwanie było pełne mocy Ducha Świętego. Informacje zwrotne docierające do mnie były pełne wdzięczności i świadomości, że Bóg działał. Cały czas działał. W kościele było przynajmniej 7 księży, 1 kleryk (tylu się doliczyłem) a także kilka sióstr zakonnych. Nie jestem pewny, czy kogoś jeszcze nie było, gdyż nie wszyscy się afiszują, czy rzucają w oczy :).
Bóg działał w każdej z trzech części. Tak w trakcie Eucharystii, jak i modlitwach o uzdrowienie i uwolnienie oraz w trakcie uwielbienia połączonego z głoszeniem świadectw. Na koniec była także modlitwa indywidualna (wstawiennicza) nad ludźmi. Z zasady była ona o wylanie Ducha Świętego. Ale czasami były elementy innej modlitwy. 
Bardzo piękna była oprawa artystyczna modlitw. Zespół „JOŁ” śpiewał i prowadził modlitwy niemalże jak znane powszechnie zespoły uwielbieniowe. Kilkunastu wokalistów (w tym solistki obdarzone niezwykłym głosem), najróżniejsze instrumenty – w tym oprócz pianina (autopoprawka po jednym z komentarzy), gitar, także m.in. perkusja, skrzypce i kilka pomniejszych. Fajna sprawa.
Podobało mi się także wielbienie Boga flagami. Powiem szczerze, że trochę miałem obaw, jak to będzie w takim kościele. Ale przy kilkuset osobach na czuwaniu (do końca zostało pewno przeszło 300 osób) to miało sens. I to wielki sens.
Jezus był uwielbiony i posyłał realnie Ducha Świętego. Ducha, który daje miłość i pokój, a także daje charyzmaty uzdrawiania i uwalniania, świateł poznania i pozwalał ze wszystkich tych i innych charyzmatów korzystać.
To był naprawdę dobry czas. Dziękuję wszystkim, którzy w tym uczestniczyli. Szczególnie tym, którzy się angażowali. Jestem dumny z tych ludzi, bo czuję się za nich odpowiedzialny. Większość z nich w ostatnich latach przy mnie poznawało Jezusa i razem ze mną do Niego się zbliżali.
A jeśli Cię nie było? Cóż… Szkoda. Ale to Ty przede wszystkim jesteś stratny. Nie ja. Może kiedyś i gdzieś jeszcze będzie szansa coś takiego przeżyć. Nie zmarnuj następnej takiej szansy.
PS. Szkoda tylko, że nikt tego nie nagrywał, a przynajmniej nie robił zdjęć. Może następnym razem się poprawimy :).

4 komentarze do “Refleksje po czuwaniu”

  1. xjf

    W sumie, to powinienem dodać, że te czuwanie było w sporej części tworzone przez ludzi z ekipy kursu Bartymeusz. Ostatnio tak dużo działania Boga i przemiany ludzkich serc widziałem właśnie na pierwszym prowadzonym przez nas kursie. Warto może jeszcze raz przemyśleć, czy na niego nie pojechać.

    Odpowiedz ↓
  2. Anonymous

    Szczęść Boże! Potwierdzam słowa ks. Jacka. Sobotnie czuwanie, modlitwa o uzdrowienie i uwolnienie były piękną, przejmującą i bardzo radosną uroczystością. Dało się odczuć obecność Ducha Świętego i jego działanie. Na mnie osobiście duże wrażenie zrobiła indywidualna modlitwa nad ludźmi. Niektórzy podczas tej modlitwy upadali na ziemię. To było niesamowite. Duch Święty działał na naszych oczach.

    Odpowiedz ↓

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.