Prawie jak Jan Chrzciciel ;)

Wreszcie zdecydowałem się coś napisać. Prawda jest taka, że w trakcie wizyty duszpasterskiej oraz wielu innych obowiązków, jakoś trudno się zebrać. Ale może coś dziś napiszę (o ile nie skasuję przed opublikowaniem – bo i tak się nieraz zdarzało). 
Dzisiejsza Ewangelia mówi o śmierci Jana Chrzciciela. Czemu zginął? Bo mówił Herodowi, że nie wolno mu mieć żony brata. Wypomniał grzech, a to się nie spodobało tak królowi żydowskiemu, jak i jego nieprawowitej żonie. Prawda zabolała. Niechęć do stanięcia w prawdzie i zerwania z grzechem – jak widać – potrafi doprowadzić do śmierci. Trochę wyolbrzymiając można by stwierdzić, że niewiele dzieli życie bez stawania w prawdzie, od grzechu zabójstwa. 
Rozważając dzisiejszą Ewangelię przypomniała mi się pewna scena sprzed kilku lat. Chodziłem po kolędzie i trafiłem do mieszkania pewnej kobiety. Ona trochę żałowała, że nie przyszedłem wcześniej, bo „dzieci właśnie zdążyły wyjechać do siebie”. Spojrzałem w kartę i patrzę – jeden syn. Jasne skojarzenie – syn zapewne mieszka ze swoją dziewczyną. Matka tę myśl potwierdziła. Wtedy ja dosyć delikatnym, nijak nie atakującym głosem powiedziałem w stylu: „to nie bardzo po Bożemu”. Myślałem, że ta kobieta powie – „no tak, niestety”, albo nawet „wie ksiądz, jakie są czasy”. A co zrobiła ta kobieta? Zaczęła objeżdżać Kościół, księży. Porównywać do pana Urbana, a nawet chyba do jakichś zbrodniarzy itp. Trwało to kilka ładnych minut. Ataki się nasilały. Ona nie dała mi nawet dojść do głosu. Więc wstałem i wyszedłem z mieszkania, jednocześnie opisując wszystko w karcie. I stwierdziłem, że więcej tam nie pójdę. (W tamtej parafii mieliśmy zasadę, że odwiedzamy tych, którzy tego sobie życzą – a najwyraźniej dla tej pani księża byli intruzami).
Jakże łatwo prawda potrafi zaboleć… Gdy ktoś żyje bez Boga, to wszystkich obwinia o problemy i grzechy, tylko u siebie tego nie chce dostrzec. Kobieta ta wprawdzie nie wydała na mnie wyroku śmierci, jak Herodiada, to jednak przeprowadziła zmasowany atak, który mógł porządnie zaboleć. A zaczęło się od stwierdzenia, że „dzieci” żyją nie po Bożemu. 
Tak teraz myśląc, dochodzę do wniosku, że się nie dziwię, że ucisza się księży oraz media katolickie. Może i lepiej – w mniemaniu polityków – uciszać, niż mordować. Chociaż jak pokazuje przykład św. Jana Chrzciciela – żadne ludzkie działanie nie powstrzyma rozszerzania się Ewangelii. O ile nie zabraknie wiary i zaangażowania tym, którzy tę Dobrą Nowinę Głoszą.

9 komentarzy do “Prawie jak Jan Chrzciciel ;)”

  1. Emocja

    czasem rozzaleni z zupelnie innych powodow,uderzamy w tych ktorych akurat mamy pod reka…no i sie Ksiedzu &#39;dostalo&#39;.<br />Zycze wiec,zeby tej wiary i zaangazowania nie zabraklo:) bo takich sytuacji zapewne bedzie wiecej….niestety

    Odpowiedz ↓
  2. Anonymous

    A co to Księdza i Kościół interesuje? Kobieta miała rację. Wszystko byście chcieli kontrolować, kto z kim ma żyć i jak. To nie wasza sprawa. <br /><br />`m

    Odpowiedz ↓
  3. xjf

    Nie prawda, że nie nasza sprawa. Nie ma obowiązku wierzyć. I nie ma obowiązku być zbawionym. Ale jeśli ktoś twierdzi, że wierzy i chciałby być zbawionym, to nie mogę nie ostrzec, że pewne czyny mocno utrudniają drogę ku zbawieniu.<br />Ja tylko powiedziałem, że coś nie jest Boże. Jeśli tę kobietę to nie interesowało, mogła powiedzieć, że ją nie interesuje, to co Boże. I gdyby się przy tym uparła,

    Odpowiedz ↓
    1. Anonymous

      Niezłe bajeczki, zbawienie, Bóg. Wszystko żeby manipulować i kontrolować ludzi. Żeby żyli w związku i mieli ochrzczone dziecko. Chodzi o to, żeby poźniej mieć armię robotów wykonujących rozkazy. Jak w średniowieczu lud wykonywał polecenia. Tylko, że te czasy się skończyły. Ja np. bym powiedział, że w to nie wierzę, że mnie to śmieszy – mówienie o zbawieniu i tym, że żyją w grzechu. Najlepsze w

      Odpowiedz ↓
    2. xjf

      Jako odpowiedź dam dwa zdania z dzisiejszego drugiego czytania: &quot;Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii. Stałem się wszystkim dla wszystkich, żeby w ogóle ocalić przynajmniej niektórych.&quot; (1 Kor 9, 16b.22b). Innymi słowy. Ja mówię to, czego doświadczyłem, czego jestem pewien. Jeśli nie chcesz w to wierzyć, to mi przykro. Wierzę jednak, że przynajmniej niektórzy spośród czytających mojego

      Odpowiedz ↓
    3. Beti

      Anonimowy… Twoje wywody są dość dziwne. Dlaczego? Otóż dlatego, że skoro kobieta, o której Ksiądz tu pisał przyjęła go w domu, to można założyć, że była osobą wierzącą, więc DOBROWOLNIE wybrała drogę, która ma swoje reguły. Skoro chciała taką drogę podjąć tzn., że bierze ją wraz ze wszystkimi zasadami i tym co później otrzyma za takie życie. W związku z tym Ksiądz miał nawet nie tyle prawo co

      Odpowiedz ↓
  4. ula

    Ja powiem tak: tak się jakoś zdarzyło, że ktoś przed księdzem mówił o Zbawieniu – tym kimś jest JEZUS. Zbawienie jest darem danym za darmo – ale my mamy w nim udział, przez wiarę i nawrócenie. Nie chcesz – to nie, nie musisz żyć, zgodnie z tym co mówi Jezus. Ja też nie muszę. Ja po prostu chcę. I mam za sobą lata życia, kiedy odrzucałam Jezusa i lata z Jezusem. I powiem ci tak – dnia bym z tych

    Odpowiedz ↓
  5. xjf

    Bardzo ładnie powiedziane. Dziękuję. Ksiądz, jak długo będzie coś mówił i pisał, tak będzie spotykał się z uwagami, że tak musi mówić. Świadectwo świeckich mocno dodaje jakości przesłaniu ewangelicznemu.

    Odpowiedz ↓
  6. Ja.

    Trudno jest się przyznać, że robię coś nie tak. Niektórzy nie chcą tego dostrzec, bo ich dotychczasowe życie jest po prostu wygodniejsze. Atak na Kościół jest mechanizmem obronnym przed &quot;atakiem&quot; ze strony Kościoła. Smutne, ale prawdziwe. Pozdrawiam 🙂

    Odpowiedz ↓

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.