Tytuł tego posta początkowo miał brzmieć „x*sin x”. Pewno byłoby to sporo mniej zrozumiałe niż obecny tytuł. Chociaż być może byłoby to bardziej adekwatne.
Nasze życie przebiega falami. Są okresy dobre i złe. Jest czas ładowania akumulatorów, czy „tankowania naszej duszy”, a także czas niemalże jechania na rezerwie w oczekiwaniu na kolejną dawkę Mocy z wysoka. Gdyby chcieć narysować wykres funkcji odzwierciedlającej nasze życie, to mielibyśmy pewną sinusoidę. Ileś w górę, ileś w dół. Tyle tylko, że funkcja sin x ma stałą amplitudę, co znaczy, że tak samo odchylamy się w jedną stronę, jak i w drugą – i tak systematycznie na zmianę.
Funkcja występująca w planowanym tytule posta jest „ciekawsza”. To też pewnego rodzaju sinusoida, tylko amplituda coraz bardziej się zwiększa. A przez to zmiany są coraz gwałtowniejsze i bardziej wyraziste. W życiu duchowym często jest tak, że czym więcej dobrych rzeczy się dzieje wokół nas, tym bardziej szatan próbuje nas sprowadzić w przeciwną stronę. My duchowo wzrastamy, ale i trudności się zwiększają. Doświadczenie słabości i swej nędzy duchowej w tych momentach jednak otwiera nas na Bożą łaskę. Św. Paweł pisał: „Gdzie wzmógł się grzech, tam jeszcze obficie rozlała się łaska” (Rz 5,20). I tak właśnie się dzieje. Okresy wielkich spraw przeplatają się ze świadomością tej duchowej nędzy, z której tylko Bóg może wyrwać. I często to jest tak, że właśnie doświadczenie bliskości dna pomaga wybić ku ogromnej, coraz to większej, łasce, o ile nie uwierzy się szatanowi, który ciągnie nas w tych momentach ku rozpaczy.
Tak właśnie ostatnio jest ze mną. Wiele dobrych rzeczy się dzieje – i to chyba coraz większych, ale pomiędzy tym jest wiele trudności – tak duchowych, jak i fizycznych. I dlatego nie wiem nieraz, co pisać, by nie być uznanym za pysznego chwalipiętę, albo człowieka, który próbuje w czytelnikach wzbudzić litość przez problemy, których doświadcza. Kiedy się nad tym wszystkim zastanawiam, przychodzą mi na myśl takie słowa:
„Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.” (Rz 8,35.37-39)
Życie otwarte na Boga staje się jak jazda kolejką górską – można wiele pięknych chwil doświadczyć, tylko nie można wystraszyć się trudnych momentów. I tego każdemu życzę.
